Pomiń nawigację™
Logo Jedi Order - małe
Home - ikonka HOME O NAS REKRUTACJA FORUM

Czas wolny Jedi

Autor: Domino

Humorystyczne spojrzenie krytyczny okiem padawana ;)



Bycie Jedi to trudna ścieżka. Nie wierzycie? Misja, powrót, misja, ratunek, misja, powrót...I tak bez końca…
A czy Jedi ma czas wolny, czy przystoi mu w ogóle posiadanie czasu wolnego? Czy Jedi ma kieszonkowe i jeśli tak, to od kogo, kto, gdzie i w jaki sposób je przepuszcza? Czy Jedi ma hobby?
Na wszystkie te nurtujące pytania odpowiada niedoświadczona, ale jakże bujna wyobraźnia padawańska ;)

Trening walki mieczem świetlnym

To czynność, o której wspomnieć jest rzeczą oczywistą! Jest zarówno obowiązkiem, jak i niewątpliwą przyjemnością. Ciężką pracą i wielką satysfakcją. Opanowanie miecza świetlnego nie należy bowiem do najłatwiejszych zadań ze względu na jego unikalne właściwości. Zwłaszcza dla niektórych ciężkich przypadków, które nie są w stanie posiąść nawet sztuki sprawnego posługiwania się sztućcem podczas posiłku ;) Brak masy w ostrzu miecza świetlnego oraz generowany przez niego efekt żyroskopowy odróżnia miecz od innej broni białej (i stanowczo również od noża czy widelca), a efekty pomyłki przy ćwiczeniach mogą okazać się tragiczne w skutkach. Mozolnie więc każdy z nas próbuje doścignąć niedoścignionych ideałów, naprężać mięśnie i umysły by stać się wielkim szermierzem.
Na przestrzeni tysiącleci sposoby walki na miecze świetlne skodyfikowano w 7 form, z których każda mogła obejmować kilka technik! Aaaaaaa! Ile? Niektóre z nich rozwinęły się z tradycyjnych szkół szermierki, podczas gdy inne były stworzone specjalnie pod kątem użycia broni Jedi. Formy różniły się od siebie przeznaczeniem i były dostosowane do różnych warunków: walki z pojedynczym przeciwnikiem, z dużą ilością wrogów uzbrojonych w blastery itp. Już same te informacje, przyswojenie tych nazw i rozróżnianie rodzajów jest co niektórym drzazgą w oku, cierniem w dłoni, zawrotem głowy…
Ale moi kochani, jak wiemy trening czyni mistrza!

Studiowanie archiwum

Taaa, kolejny obowiązek, niewątpliwa przyjemność dla wszystkich ciekawskich i nienasyconych wiedzy, dla wszystkich, którzy wiedzieć chcą i muszą.Czynność przez jednych postrzegana jako pracochłonna, upierdliwa, nużąca, nie mająca końca, wręcz...nie bójmy się użyć właściwego słowa – nudna. Dla innych źródło inspiracji, rozwoju, można by rzec narkotyk, nienasycona potrzeba wiedzy. Czynność, bez której tak naprawdę nikt z nas nie może się obyć szukając wiadomości do zaliczenia kolejnych zadań.
Archiwa gromadzą i systematyzują informacje zgromadzone przez Jedi na przestrzeni tysięcy lat, zawierając zarówno niezgłębioną ilość szczegółowych opisów dotyczących wszystkich planet oraz gatunków znajdujących się w granicach Republiki, a wybiegających w przeszłość aż do okresu wojen unifikacyjnych. W skład kompleksu Archiwów wchodziły też Laboratoria Diagnostyczne oraz Wieża Wiedzy Elementarnej w której przechowywano holokrony Jedi. Niosą więc Jedi kaganek oświaty (dla co niektórych kaganiec oświaty ;)), wnoszą światło w ciemności. Oczywiście, jeśli chcesz skorzystać z tej wiedzy, a nie wspomagać się wiedzą wuja Googla lub ciotki Wikipedii ;)

Naprawianie droidów i wszelkich pojazdów mechanicznych

To kolejne z zajęć będące hobby naśladowców MacGyvera, tudzież dla starszej młodzieży – niejakiego Adama Słodowego(na twarzach adeptów i co niektorych członków Zakonu pojawił się nagły, głośno brzmiący w powietrzu znak zapytania...) Bo kochani moi, tak, wszystko się psuje, nieustannie, bez końca, zresztą zawsze w najmniej odpowiednim momencie, to znana prawda, jak galaktyka długa i szeroka. A druga znaną prawdą jest to, że niestety nie każdy z nas posiada tę żyłkę do naprawiania i rozumienia funkcjonowania urządzeń mechanicznych. Tu pozostaje do praktykowania stara dobra zasada koleżeńskiej wymiany usług i towarów ;)

Nielegalne wyścigi

No, tu robi się zdecydowanie ciekawiej. Panowie zacierają ręce, panie piszczą w zachwycie, mdleją na widok swoich idoli.Wreszcie coś z adrenaliną, wyzwalającego emocje... Ale zaraz, zaraz – panujemy nad nimi całkowicie ;)
Podczas podróży i w przerwach pomiędzy wykonywaniem swoich obowiązków jako Jedi, na przykład niejaki Revan ciągle przejawiał ogromne zainteresowanie popularnym sportem Starej Republiki: wyścigami ścigaczy. Jak powszechnie wiadomo ścigacze nie stanowiły zbyt bezpiecznego środka transportu. Awaria łącz energetycznych w czasie jazdy mogła powodować niemożliwe do przewidzenia wypadki, a w przypadku zetknięcia łączy z ciałem mógł nastąpić jego chwilowy paraliż, ewentualnie całkowita śmierć... Ale to taki drobiazg ;) Olbrzymie silniki miewały skłonność do wybuchów w przypadku wessania jakiegoś przedmiotu. Eksplozje zdarzały się również niemal za każdym razem gdy maszyna zderzała się z przeszkodą. Dość często zdarzały się też zerwania kabli kontrolnych, co można było naprawić jeszcze w czasie jazdy za pomocą specjalnego magnetycznego chwytaka. Jednak największe zagrożenie sprawiała moc silników. Maksymalna prędkość sięgająca 800 km/h wymagała od pilota olbrzymiego refleksu. Bardzo pomocne były w tym na przykład dodatkowe kończyny lub giętkie ciało, zatem takie rasy jak ludzie nie cieszyli się zbytnim powodzeniem w wyścigach.
Choć ich wyścigi wywodziły się z kultury półświatka, wraz z upływem lat stawały się coraz popularniejszym sportem. Na kilka dekad przed powstaniem Imperium Galaktycznego zawody były prowadzone na wielu planetach, choć największą popularnością cieszyły się te balansujące na granicy prawa. W czasie ich trwania piloci nierzadko ryzykowali utratą zdrowia lub życia aby zwyciężyć. Dla większości pilotów był to sposób zarobku, ale nierzadko zdarzało się, że niewolnicy za rozkazem swoich panów brali udział w wyścigach z nadzieją, że wysokie noty zapewnią im wolność.
W czasach wojny domowej Jedi, konkurujący ze sobą zawodnicy nie ścigali się ze sobą w tym samym czasie. Odbywało się to na innych zasadach, gdzie każdy pilot ścigał się samotnie na torze pełnym przeszkód i platform przyśpieszających. Gdy wszyscy zawodnicy ukończyli przejazd po kilka prób, to wygrywał ten który osiągnął najlepszy czas. Sport ten największą popularność zdobył na Taris gdzie odbywał się wyścig otwierając sezon, jednak z czasem zadomowił się też na innych planetach Niektóre planety posiadają własne amatorskie trasy, jeden taki był na Tatooine.
A zatem milośnicy mocnych wrażeń, przeglądając katalogi biur podroży na kolejny sezon już wiedzą, który cel podroży wybrać ;)

Medytacja

Kolejny nieodzowny element czasu wolnego Jedi, duchowa podstawa do realnego działania. A tak naprawdę pierwszy krok do perfekcji.Tak, tak, moi drodzy. Techniki medytacyjne Jedi zostały opracowane przez wieki jako sposób na spojrzenie w głąb siebie i w mądrość Mocy (niektórzy to zapewne nie mogą wyjść z podziwu, co też tam w tym wnętrzu ujrzeli ;)) Istniało wiele różnych technik medytacji, ale większość zaginęła, zniszczona przez czas i zapomnienie. Jak i całe szkolenie w Mocy, tak też techniki medytacyjne opierają się na trzech podstawowych stopniach w hierarchii: "Kontrola", "Zmysł" i "Zmiana". Musisz nauczyć się kontrolować własne umiejętności, zanim będziesz umiał prawdziwie poczuć Moc. Kiedy już opanowałeś wyczuwanie otaczającej cię Mocy, możesz jej użyć do wykonywania czynności i zmieniania wydarzeń i przedmiotów, które cię otaczają. Czyli tak naprawdę tu zaczynają się schody, moi drodzy... A zatem mata pod pache i widze jak wszyscy idą na swieże powietrze i startują w podróż do wnętrza siebie... Ja już się boję ;)




Przekupywanie lub, nie boimy się użyć tego słowa - korupcja

Tak. Kolejna czynność nieodzownie łączaca się z byciem Jedi. W niezliczonych książkach, przy niezliczonych misjach, na niezliczonych planetach Jedi nieustannie kogoś przekupują, aby:
a) nie została ujawniona ich tożsamość (misje undercover ;)),
b) aby nie trzeba było oczekiwać na miejsce do lądowania, lub by w ogóle je otrzymać
c) lub by otrzymać przyśpieszone pozwolenie na start, itd, itp.
Szacunkowo dochodzi do tego conajmniej raz na ksiażkę ;)
Są mianowicie misje, gdzie jak z życia wiemy nie rządzi prawo, a pieniądz...
Ale Jedi jest elastyczny w swym myśleniu, potrafi improwizowac i fantastycznie odnajduje się w krwiożerczej rzeczywistości... A co Ty na to, droga Rado?


Zadawanie mistrzom upierdliwych pytań i naginanie ich cierpliwości do granic wytrzymałości. ;)

O tym mogę wypowiedzieć się osobiście, gdyż tą cechę doprowadziłam do perfekcji, chyląc czoła przed wszystkimi tymi, którym przypadła ta, jakże niewdzięczna rola wprowadzania nas w tajniki wiedzy i Mocy, a przede wszystkim przed moim Mistrzem. Kochani nasi nauczyciele, niedościgniona wasza wiedza i cierpliwość! A wyrozumiałość wypełniać może oceany... Wystarczy już tego przymilania się, przejdźmy dalej...

No i w końcu Romansowanie ;)

Tak, tak moi drodzy, wzrok was nie myli! Co bardziej skromni, nieśmiali członkowie Zakonu spojrzeli na to zapewne z przerażeniem! Romansowanie zdaje się być jednak dla statystycznego Jedi nie tylko rozrywką. Jest conajmniej epizodem w historii prawie każdego zakonnika. Taka myśl przyplątała się do mnie pisząc poprzedni mini przewodnik humorystyczny po najważniejszych mistrzach i rycerzach zakonu. A tu, o zgrozo! tu gonił romans za romansem, miłości, złamane serca…
Thracia Cho Leem – przykład rozwiązłego życia wśród zasiadających w Radzie! Biła rekordy małżeńskie i rekordy w ilości potomków. Albo Nejaa Halcyon potajemnie stał się meżem swej żony i z tej miłosci powstał także owoc płci męskiej. I wreszcie Ki-Adi-Mundi – ten to nawet miał przyzwolenie oficjalne, na rozwiązłość i obdzielenie świata swoim dziedzictwem. No, w końcu miał dwa serca! Takich przykładów można by mnożyć, ale pozostawmy resztę owianą zasłoną milczenia.
Jedi też ma słabostki, kochani ;)

A naprawdę jest tak:
Jest się Jedi by służyć, więc nie ma czasu na całą resztę;) więc zapomnijcie o czasie wolnym i weźcie się do roboty!
Wróć na górę