Pomiń nawigację™
Logo Jedi Order - małe
Home - ikonka HOME O NAS REKRUTACJA FORUM

Wywiad z Negocjatorem Jedi Petrusem

Autor: Miranda

Dziękuję, że zgodziłeś się na wywiad.
Proszę bardzo :) cała przyjemność po mojej stronie.

Jak trafiłeś do Jedi Order?
Można powiedzieć, że do Jedi Order trafiłem trochę okrężną drogą. W zamierzchłych czasach, kiedy surfowanie po necie skutkowało odcięciem od telefonu, odkryłem organizację po drugiej stronie Mocy - Brotherhood of the Sith. Przez tamtejszy banner reklamowy trafiłem do JO. W tamtym okresie szata graficzna naszej strony wyglądała zupełnie inaczej, a w samym JO istniał podział na szkoły: Wiedzy, Iluzji oraz obrony. Potem jakoś tak wyszło, że na kilka lat o JO zapomniałem. W 2007 roku trafiłem tutaj przez przypadek znowu, zarejestrowałem się na forum, bo mi się spodobało... i znowu nastąpiła kilkuletnia przerwa. Po raz kolejny znalazłem się na Yavinie 4 w 2014 roku. Tym razem zostałem już na dłużej. Zacząłem wpadać na czat, poznawać ludzi, coraz bardziej mi się tu podobało.

Co skłoniło Cię do wstąpienia do Zakonu?
Urzekł mnie tutejszy klimat, możliwość zostania Jedi. Poza tym lubię poznawać nowe osoby, a w Jedi Order masz wszystkie te rzeczy: i klimat, i zabawę w ulubionym uniwersum i nowe, ciekawe znajomości.

Twoim mistrzem była Justine. Jakiej najważniejszej rzeczy Cię nauczyła? A czego Ty nauczyłeś się od niej?
Muszę tutaj coś sprecyzować. Justine była moją mistrzynią, ale nie jedyną. Tak się przydarzyło, że kilka osób z JO poodchodziło, wskutek czego ja miałem w sumie czterech mistrzów - Win-Rena Kallana, Sharon, Caroline i Justine. Od każdej z tych osób dostawałem ciekawe zadania i zawsze się czegoś uczyłem - od takich rzeczy czysto wiedzowych o samym świecie Star Wars, po nieco większą powściągliwość jako Jedi i sprawy dotyczące działalności w Zakonie. Zawsze będę tym osobom wdzięczny, bo dzięki nim jestem teraz w tym miejscu.

Droga od Adepta do Negocjatora Jedi jest długa i niełatwa, dlaczego warto ją przejść? Warto tę drogę przejść, gdyż jest bardzo ciekawa. Na każdym kroku jakieś zadanie czy próba, którym musisz podołać. A jaka satysfakcja, kiedy ci się uda! Z kolei, przemierzając tę drogę, możesz się też dowiedzieć co nieco o sobie samym.

Co Cie najbardziej zaskoczyło w Zakonie?
Czasami wciąż zaskakuje mnie pomysłowość co niektórych członków podczas jakichś zadań czy zabaw. Mamy tutaj niesamowitych ludzi.

W Jedi Order wczuwamy się w role Jedi. Można pomyśleć, że kiedy wyłączamy komputery i wracamy do "normalnego" życia, zapominamy o tych wszystkich ideałach. Czy tak właśnie jest?
Myślę, że to zależy od zaangażowania danej osoby w ten kreowany przez nas świat. Dla mnie przynajmniej, to się nie kończy wraz z wyłączeniem komputera. Na przykład, idę do łóżka i jeszcze przez jakiś czas myślę sobie, jak było dzisiaj na zebraniu, jak fajnie, że znowu kogoś awansowali, że nowy adept się pojawił, albo o nowym zadaniu, jakie mam do zrobienia...

Czy i jakie zasady Kodeksu dają się stosować w normalnym życiu, naszej codzienności?
Kodeks Jedi jak najbardziej może mieć odniesienie do życia codziennego. "nie ma emocji, jest spokój" - jeśli działamy pod wpływem emocji, możemy zrobić sobie albo innym krzywdę. Nadmiar emocji mąci jasność myślenia i przysłania nam cel, który chcemy osiągnąć. "nie ma ignorancji, jest wiedza" - wiedza pozwala nam lepiej poznać siebie oraz świat, w jakim żyjemy. Jeśli nie gromadzimy wiedzy, nie uczymy się, to się nie rozwijamy. Żyjemy w ignorancji, mamy fałszywy obraz rzeczywistości. Gromadzenie wiedzy jest zresztą zapisane w naszym statucie: "głównym celem Zakonu jest zbieranie, interpretowanie, ocenianie i dzielenie się informacjami dotyczącymi Jedi i Mocy...". "nie ma pasji, jest pogoda ducha" - pasja tutaj rozumiana jako fiksacja na czymś, jako coś, co cię niszczy, wypala odśrodka, bo potrafisz myśleć wyłącznie o tym. Tego rodzaju pasja jest bardzo niebezpieczna, bo przez nią tracimy z oczu wszystko inne. Zatracamy samych siebie. Pogody ducha myślę, że nie trzeba za bardzo wyjaśniać. To pozytywne myślenie, spokój wewnętrzny, życie w zgodzie z samym sobą, radość z różnych codziennych drobiazgów. "nie ma śmierci, jest Moc" - cóż... żyjemy sobie tu i teraz, a potem następuje przejście do kolejnego etapu naszej podróży, tym razem ku czemuś większemu i wspanialszemu, niż ktokolwiek może sobie wyobrazić. Dla osób wierzących oznacza to życie wieczne z Bogiem i ponowne spotkanie ze zmarłymi bliskimi. Dla innych może to być, na przykład, reinkarnacja... Generalnie chodzi o to, że śmierć nie jest końcem, jak się często ludziom wydaje. Bardzo pokrzepiająca ta ostatnia linijka, pełna nadziei.

Zrobiło się poważnie. Ale przecież bycie w Jedi Order to też świetna zabawa. Tworzymy holocron, piszemy fanfiki, robimy rysunki, organizujemy najróżniejsze konkursy, to tylko niektóre z rzeczy, które można robić, będąc członkiem Jedi Order. Który z obszarów działalności JO najbardziej Ci odpowiada?
Pamiętam, jak będąc jeszcze w SoP, miałem staż u Caroline. Miałem za zadanie przetłumaczyć wybrany artykuł z Wookieepedii. Strasznie mi się to spodobało, tym bardziej, że poza JO zajmuję się tłumaczeniami hobbystycznie i poniekąd zawodowo. Lubię pisać i tłumaczyć różne teksty. Jak wcześniej wspomniałem, wtedy były jeszcze w Jedi Order szkoły, więc wstąpiłem do Szkoły Wiedzy, która sprawowała pieczę nad zakonnym archiwum oraz pisała teksty do holocronu. W skład tego wchodziły również tłumaczenia. Obecnie od czasu do czasu piszę wstępy do różnych działów na stronie JO. A co do zabaw, to uwielbiam wiedzówki i huttowiska (chociaż w tych ostatnich już dwa razy mnie zabili).


Żeby pozostać przy mniej poważnych tematach. Czy jest jakieś humorystyczne wydarzenie czy anegdota z życia JO, którą mógłbyś tu opowiedzieć?
Jakieś dwa lata temu graliśmy sobie w kalambury. Była kolej Resmi na to, żeby wymyślić hasło do odgadnięcia. Wymyśliła: "kapcie Palpatine'a" - nikt tego nie mógł odgadnąć, ale przy próbach był ubaw po pachy. Nie pamiętam, kiedy mnie tak brzuch ze śmiechu bolał.

Dziękuję za wywiad :)
Wróć na górę