Pomiń nawigację™
Logo Jedi Order - małe
Home - ikonka HOME O NAS REKRUTACJA FORUM

Członkowie

Starwoz

Ranga: Jedi
Ścieżka rozwoju: Obrońca Jedi

Mail: bernadka.wozniak@onet.pl
GG: 50939293
Płeć: Kobieta
Prywatny holokron
Wyszkolona przez: Vendea


Kariera:


Broń:
Miecz świetlny zasilany kryształem Corusca o niebieskiej klindze. Delikatnie zarysowany z prawej strony. Rękojeść miecza świetlnego dość specyficzna, gdyz wyryte zostało na niej słowo "Force". Dodatkowo zawsze nosi przy sobie blaster typu DL-18

Historia:
-Zastanawiałaś się nad tym jak umrzesz ?- spytał męski głos Nie wiedziałam gdzie się znajduje. Oczy miałam spuchnięte, bolały mnie od płaczu, nie mogłam złapać spokojnego oddechu. W pomieszczeniu było ciemno, paliły się jedynie małe lampki. Czułam że ręce miałam związane. Próbowałam przyzwyczaić wzrok do ciemności. - Chyba ktoś tutaj idzie-powiedział ten sam głos Nagle drzwi się otworzyły. W progu stanął wysoki mężczyzna w pelerynie. - Więźniów przetransportować na Korriban , oprócz tej małej dziewczynki. Nie wiele mogłam zobaczyć, słyszałam tylko krzyki niewinnych istot i kilka strzałów z broni. Mnie natomiast zostawili z tą ciemną postacią -Niczym nie różnisz się od swoich rodziców, lubisz wpadać w kłopoty co ?- spytał. Głos miał taki że aż mnie dreszcze przeszły po plecach. -Skąd znasz moich rodziców? -Nie możesz tego pamiętać byłaś zbyt mała. Już wtedy powinienem był Cie zabrać ze sobą -Po co ? -Naprawdę nie wiesz, czy udajesz taką głupią ? Nikt Ci nie powiedział ? Ci którzy są wrażliwi na moc powinni trzymać się razem -Z tobą , nigdy!!- krzyknęłam On się tylko uśmiechnął złowieszczo, podniósł rękę na wysokości mojego gardła. Nie mogłam złapać powietrza. Dusiłam się. Nagle zapadła ciemność. Usłyszałam tylko jego ostanie słowo – Zobaczymy- Potem zapadła ciemność **** -Starwoz dobrze się czujesz ? Wyglądasz jakby ktoś… -Proszę cię nie kończ Mia Słońce raziło mnie po oczach. Była piękna pogoda tak jak to zwykle jest na Naboo. Piękne krajobrazy, idealny klimat zwłaszcza dla mnie. Od dziecka uwielbiałam przychodzić z moją ciotką do parku, grzać się w słońcu. Tym razem byłam z moją przyjaciółką. To co zostało po mojej ciotce to jej zdjęcie patrzyłam nie. Cały czas myślałam o tym dlaczego i jak zaginęła. To właśnie ona mnie wychowywała, kiedy moi rodzice byli zajęci ważniejszym sprawami. W końcu oni sami zaginęli. -Więc myślisz że to ci no jak oni się nazywają? Myślisz że oni porwali twoich rodziców i ciotkę ? Jeśli tak to po co? -spytała Mia - Nie mam pojęcia. Ci źli to Sithowie a Ci dobrzy to Jedi. Kiedy miałam 7 lat ciotka dużo mi o nich opowiadała. Nie wiem czy chciała mnie chronić czy co ? Ciotka walczyła u boku Jedi przeciw Sithom. Mówiła że to są okrutne stwory, nie liczą się z niczym ani nikim. Są jak maszyny do zabijania-odpowiedziałam - Twoja ciotka musiała mieć chyba odwagę we krwi skoro potrafiła walczyć z kimś takim. A co z Twoimi rodzicami nigdy mi o nich nie mówiłaś. Ja sama nie wiedziałam co się z nimi działo. Pewnego dnia po prostu wyszli i nigdy nie wrócili było to ponad 7 lat temu. Dzisiaj obchodziłam swoje 13-ste urodziny. Można by powiedzieć ze to pechowa liczba. Bałam się co się dzisiaj może wydarzyć. Miałam jakieś złe przeczucia. -Jeśli nie chcesz mówić to zrozumiem-powiedziała -Co ja mam teraz zrobić-pytałam samą siebie -Po pierwsze przestań rozmawiać sama ze sobą , bo coś mi się wydaje że ktoś.. Nie musiała kończyć ,instynktownie poczułam że trzeba uciekać -Mia chodźmy do domu. Coś mi się wydaje że twoja ciotka będzie zła jeśli zaraz nie wrócimy. -No ale… Nie miałam czasu do stracenia, wzięłam Mie za rękę. -Starwoz oszalałaś ? Co się dzieje ? Odwróciłam się i zobaczyłam mężczyznę w pelerynie. Wyglądał tak samo jak ten który nawiedza mnie podczas snu. Zbliżał się do nas, mimo iż szłyśmy tak szybko jak to było możliwe. Zaczęłam biec. Zobaczyłam że nie ma ze mną Mii. Nie wiedziałam co zrobić. Musiałam szybko po nią wrócić. Wołałam ją, gdy nagle zobaczyłam jej ciało. Widziałam jak mężczyzna wyłącza miecz o czerwonym ostrzu. Nie uciekałam już. Zbliżał się do mnie. Byłam od krok od śmierci. Gdy nagle Sith się odwrócił. Stał przed nim kobieta i mężczyzna którzy byli ubrani w szaty Jedi. Oboje rzucili się na siebie. Kobieta natomiast podeszła do mnie- Chodź, zabierzemy Cie w bezpieczne miejsce-powiedziała. Zanim zdążyłam wejść do statku zobaczyłam jak Jedi zabija Sitha. **** -Dobrze się czujesz Starwoz ? –Spytała kobieta -Tak, wszystko w porządku, tylko gdzie ja jestem i skąd znasz moje imię ? - Jesteś na Yavin 4 –uśmiechnęła się-Twoja ciotka była tutaj przed zniknięciem. Wiedziała że masz w sobie potencjał i że jesteś wrażliwa na moc. To ona powiedziała nam o tobie. -Ale jak ? O co w tym wszystkim chodzi ? -Twoja rodzina od dawna służy Jedi. Byli wojownikami. Walczyli w niejednej wojnie .Bardzo nam przykro że zaginęli, ale sami nie wiemy dlaczego –Powiedziała ze smutkiem-Chciałabym ci coś pokazać- Otworzyła drzwi. Szłyśmy przez długi korytarz. Nagle się zatrzymała przed brązowymi drzwiami, wstukała kod i weszłyśmy do małego pokoju. -Tutaj mieszkała twoja mama –powiedziała- Na biurku znajdziesz list który dla ciebie zostawiła. Podeszłam do biurka. Obejrzałam się za siebie. Kobieta która tutaj stała zniknęła. Otworzyłam list i zaczęłam czytać: Starwoz, skoro czytasz ten list to już wiesz dlaczego nigdy nie mogliśmy się Tobą zająć. Mam nadzieję że Amara wszystko Ci wytłumaczyła co tutaj robiliśmy. Chciałabym ci coś ważnego powiedzieć. Zanim spotkałam Twojego tatę, spotykałam się z innym mężczyzną ,który okazał się być Sithem . Na początku nie wiedziałam o tym, ale było już za późno. Kilka miesięcy po Twoich narodzinach zdołałam mu uciec. Pomagał mi w tym Jackson. Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Mimo iż nie byłaś jego dzieckiem bardzo Cie kochał. Przepraszam, że dopiero teraz się o tym dowiadujesz. Nie miałam odwagi żeby Ci to powiedzieć prosto w oczy. Bałam się że mnie znienawidzisz. Skoro znasz już prawdę musisz… Nagle list się urywa. Mimo to nie mogłam powstrzymać się od płaczu, nie mogłam się uspokoić. Ten Sith który mnie odwiedzał w śnie, śledził mnie, zabił moja przyjaciółkę to mógłby być mój ojciec ? Nie wiedziałam już w co miałam wierzyć. Nagle w drzwiach stanęła Amara -Wszystko w porządku ?-spytała z troska -Dlaczego mi nie powiedziała, dlaczego przez ten cały czas ukrywała to przede mną ?! -Starwoz musisz się uspokoić. Nie ma emocji jest spokój-powiedziała z uśmiechem To właśnie od tego momentu i od tych słów zaczęła się moja wielka przygoda.

Wróć na górę