Pomiń nawigację™
Logo Jedi Order - małe
Home - ikonka HOME O NAS REKRUTACJA FORUM

Członkowie

Thorwyn

Ranga: Padawan Jedi
Mail: the-geek@wp.pl
Płeć: Mężczyzna
Prywatny holokron
Szkolony przez: Justine Helfire


Kariera:


Historia:
Historia Thorwyna

1. Życiorys rodziców:
Thorwyn urodził się na planecie Dantooine w sektorze Raioballo w roku 156 ABY, jako syn archeolożki Piimi Renz i pilota oraz handlarza antykami i artefaktami Firmusa Renza. Jego ojciec, urodzony w rodzinie w której urodziło się w przeszłości wielu użytkowników Mocy, siłą rzeczy dorastał w środowisku bliskim Jedi. Firmus nie odczuwał jednak Mocy i uważał, że był traktowany jako czarna owca rodziny. Nie mogąc znieść zgiełku miasta-planety Coruscant, po zakończeniu studiów w Coruscańskiej Akademii Pilotażu jako pilot cywilny wyprowadził się od rodziny i trafił na planetę Obroa-Skai do Instytutu Archeologii, gdzie został pilotem dla grup studenckich latających na odległe światy w celach eksploracyjnych. Na jednej z takich podróży, na wykopaliska na planecie Ossus, które miały odkryć co znajduje się pod ruinami Akademii Jedi zburzonej niecałe dziesięć lat wcześniej przez Dartha Stryfe'a. Na miejscu, z racji braku zajęć, przesiadywał w prowizorycznej kantynie lub spacerował po licznych klifach planety. Podczas jednej z takich wędrówek, znalazł coś co przypominało mu holo-sześcian, ale gdy chciał sprawdzić co to, przerwał mu krzyk. Pobiegł w kierunku tego dźwięku i zobaczył jedną ze studentek - Piimi Quist, które tu zabrał, uciekającą przez czymś co przypominało mu psa akk. Odruchowo wyciągnął blaster i wymierzył do bestii, po czym owa studentka rzuciła mu się w ramiona. Ekspedycja z racji braku znalezisk zakończyła się niedługo później, ale relacja między dwójką rozwijała się i po zakończeniu przez nią studiów pobrali się i zamieszkali na planecie Dantooine, prowadząc spokojne życie, a jednocześnie spełniając jedno z marzeń Piimi, która mogła całymi dniami kopać w ruinach dawnej Enklawy Jedi.

2. Dzieciństwo Thorwyna:
Firmus, chociaż sam niewrażliwy na Moc, od razu po urodzinach syna wiedział, że jego syn będzie nią władał, wnioskując po niewielkich wstrząsach jakie czasami wywoływał w swoim pokoju. Pierwsze lata jego życia nie wyróżniały się właściwie niczym, dorastał jak na dziecko wrażliwe na Moc w miarę spokojnie, aczkolwiek zdarzyło się parę incydentów z tym związanych. W wieku 3 lat , w sposób tylko sobie wiadomy, opuścił koję i znalazł sześcian, który jego ojciec znalazł na Ossusie i ukrył w niemalże niewidocznej skrytce na poddaszu domu. Firmus, obudzony dziwnym głosem, poszedł na strych i już domyślał się co się święci, jako że po odkryciu tej kostki dowiedział się czym ona faktycznie była, aczkolwiek nie wspomniał o niej żonie, która zapewne chciałaby go dostarczyć do Instytutu. Zastał syna wpatrzonego w obraz mistrzyni Jedi, której jednak nie był w stanie zidentyfikować. Gdy podniósł Thorwyna i chciał zanieść z powrotem do łóżka, holokron z powrotem się zdezaktywował, aczkolwiek Firmus miał wrażenie, że to nie będzie koniec problemów z jego znaleziskiem. Następny incydent miał miejsce w wieku 7 lat, podczas gry z ojcem w grav-balla na podwórku, Thorwyn nagle zniknął za wzgórzem biegnąc po piłkę. Gdy nie wracał przez ponad minutę, ojciec pobiegł na wzgórze i chociaż znalazł piłkę, nie mógł znaleźć syna. Myśląc jednocześnie o tym, co zrobi mu żona i jak znaleźć syna, usłyszał pojękiwanie iriaza zza zakrętu. Zobaczył syna, który jakimś cudem, głaszcząc go po grzbiecie, uspokajał zwierzę, a jego rany zdawały się goić w nadzwyczajnym tempie. Zaczynał nabierać wrażenia, że jednak może tacy Jedi nie byli źli, skoro widział, że jego syn, podobnie jak oni, używał Mocy do leczenia. Pewnego dnia, po wielu przemyśleniach, zdecydował się pokazać holokron żonie, która jednak wiedząc o problemach jego dzieciństwa nie miała mu tego za złe. Jako, że sama również nie mogła nijak aktywować holokronu, z opisu męża wywnioskowała, że była to mistrzyni Jedi Jocasta Nu, dawna Naczelna Bibliotekarka w Archiwum Jedi na Coruscant. Domyśliła się, że skoro był to holokron tej, a nie innej osoby, to zawiera on pewnie mnóstwo danych historycznych, aniżeli rytuałów i aspektów Mocy, których aplikacji i tak nie mogłaby pojąć. Zdecydowała się "wykorzystać" wrażliwość na Moc syna, gdy trochę podrośnie, dla zaspokojenia własnych ambicji, ale jednocześnie wiedząc, że ta wiedza nic złego mu nie zrobi, poza może zanudzeniem.

3. Okres dorastania:
Thorwyn po spokojnym dzieciństwie wszedł w burzliwy dla niego okres nastoletni. Jako, że na planecie gospodarstwa były bardzo odległe sobie, nie miał wielu przyjaciół i większość czasu spędzał w samotności, ale skrycie marzył, by kiedyś polecieć z ojcem i zobaczyć resztę galaktyki. Na razie jednak był skazany na wysłuchiwanie z matką historii Jocasty Nu, która opowiadała ciekawe historie o Jedi, ale sposób w jaki to robiła niemal go usypiał i niekiedy próbował odchodzić od holokronu, kiedy jego matka była w niego zapatrzona, ale skutkowało to jego dezaktywacją. Pewnego razu, gdy matka kolejny raz zganiła go za takie "uciekanie", w głowie Thorwyna zakiełkował pewien plan. Jego ojciec miał parę godzin później wylecieć z paroma mało wartościowymi (rękopisy i składniki do budowy mieczy świetlnych) artefaktami, które jego żona znalazła w ruinach Enklawy Jedi. Zakradł się zatem na najnowsze cudo techniki zakupione przez jego ojca za większość oszczędności - YT-9100 i schował się w luku bagażowym, wiedząc, że artefakty są trzymane w kokpicie. Gdy turbulencje, które znał ze swoich nielicznych lotów z tatą ustały, domyślił się że weszli w nadprzestrzeń, więc postanowił ujawnić się ojcu. Oczywiście na twarzy ojca zaraz po zdziwieniu pojawiła się złość, że jego zaledwie 16-letni syn wkradł się na jego statek i uciekł z domu, zapewne ku rozpaczy jego żony. Zdecydował się nie przerywać jednak podróży i pokazać synowi, że w porównaniu do holokronu, jego praca jest o wiele nudniejsza. Po przekazaniu transmisji na Dantooine o zaistniałej sytuacji, dwójka wylądowała na Balmorrze, planecie pełnej fabryk, ale jednocześnie dziwnie stabilnej środowiskowo. Jako że był to świat FedKorpu, Firmus musiał uiścić kilka opłat celnych i prowizji, aby móc sprzedawać na planecie, aczkolwiek wiedział, że na tych światach miał o wiele większy rynek zbytu niż w Imperium, gdzie artefakty były własnością państwową. Zaczął synowi opowiadać jak funkcjonuje jego biznes, jak działają podstawy galaktycznej ekonomii i inne rzeczy, które mogą mu się niegdyś przydać, gdyby postanowił iść kiedyś w jego ślady. Handel tego dnia zakończył się wyjątkowo pozytywnym wynikiem, na koniec został mu tylko jeden manuskrypt, ale nie było już wielu potencjalnych kupców o tej porze dnia. Czego nie zauważyli to pewien osobnik ubrany na czarno bez widocznej twarzy, który powoli zbliżał się do nich od tyłu. Nie był to najwidoczniej szczęśliwy dzień dla tej osoby, która liczyła na wzbogacenie się przez obrabowanie handlarza, bo gdy nadepnęła na gałąź za nimi, Firmus błyskawicznie obrócił się i w bardzo krótką chwilę obaj leżeli z ranami blasterowymi na ziemi. Z racji tego, że byli na świecie FedKorpu, gdzie ochronę i medyków mają tylko prywatne firmy, ojcowi Thorwyna groziła strata życia, bo chociaż rana blasterowa błyskawicznie się zasklepiła, to został trafiony nad lewą piersią i leżał z dziurą w ciele, podczas gdy niedoszły złodziej oberwał w głowę. Jako, że Firmus był w stanie agonalnym, a nie mieli przy sobie żadnych narzędzi do pierwszej pomocy, jedyne co mogli zrobić, to dotrzeć jak najszybciej do statku. Jedyny problem leżał w tym, że mieli do portu ponad klik. Firmus stracił wszelką nadzieję, ale nagle jego dwukrotnie lżejszy od niego syn wziął go na barki i zaczął ze wszystkich sił biec. Miał wrażenie, że po chwili padnie z wysiłku ale ten biegł jakby nigdy nie miał żadnego balastu. Gdy dotarli do portu, gdzie dalej nie było nikogo poza ochroną, zastali statek na szczęście w nienaruszonym stanie i chwilę później wyczerpany Thorwyn ustawił statek na autopilota i podczas wyprowadzania statku na orbitę padł na podłogę w kokpicie, podczas gdy Firmus poszedł przebadać się do luku medycznego. Zaaplikował możliwe środki przeciwbólowe, ale wiedział, że i tak musi jak najszybciej zoperować ranę - badanie przez pokładowego droida wykazało, że z tak rozległą raną operacja musi nastąpić w ciągu najbliższych 2 dantooińskich dni. Póki co jednak mógł trochę odetchnąć, kiedy usłyszał uderzenie w kokpicie. W szybkim jak na swój stan pojawił się tam Firmus i zastał syna na podłodze, ledwo oddychającego, który w końcu chyba odczuł wysiłek jaki włożył w swój bieg. Nie mógł się pochylić i pomóc synowi wstać, z racji swojego stanu, ale ustawił kurs na Dantooine i po chwili obaj usiedli na fotelach w kokpicie i zasnęli.

4. Jedi
Po powrocie na planetę i niegroźnej operacji, pozostało mu kilka tygodni na zagojenie, ale w tym czasie musiał gruntownie porozmawiać z żoną o ich synu. Mianowicie ostatnia sytuacja przemogła w nim niechęć do Jedi, którzy jako jedyna "renomowana" grupa użytkowników Mocy, mogli go przygarnąć i pomóc rozwinąć jego umiejętności w lepszy sposób, niż kiedykolwiek zrobiliby to Renzowie, więc zdecydował się wysłać syna, jeśli się zgodzi, na Yavina 4 do Akademii Jedi. Gdy Thorwyn dowiedział był rzecz jasna wniebowzięty, chociaż czuł nieco smutku z powodu odejścia od rodziców na dłuższy czas. Jedyny warunek jaki matka postawiła mu przed wylotem, to przyswojenie sobie reszty treści holokronu, który po opisaniu zdecydowała się odesłać na Obroa-Skai. Nie trzeba było tym razem dużo zachęty do korzystania z holokronu, bo korzystne było dla Thorwyna skrupulatne i szybkie poznanie materiału, który przychodził mu łatwiej teraz, gdy rodzice uświadomili mu, że niedługo będzie wśród tego legendarnego zakonu. Kilka tygodni później, na Yavina 4 zabrał Thorwyna jeden z członków Rady Jedi ? Kirrond.

Wróć na górę